CIS Bydgoszcz

CIS myśli

A gdyby tak... ?

A gdyby tak…?

Urodził się 24 lutego 1955r. w San Francisco.

Był nieślubnym synem pary studentów.

Niespełna tydzień po narodzinach został oddany do adopcji. Jego matka chciała, żeby nowi rodzice byli wykształconymi ludźmi, i pierwotnie miała go przyjąć rodzina wziętego prawnika, ale …w ostatniej chwili zmienili zdanie, stwierdzili, że chcą dziewczynkę. Chłopczyka więc zaproponowano mechanikowi i księgowej. Zgodzili się od razu, byli wniebowzięci, przeszczęśliwi. Jednak tym razem zdanie zmieniła matka chłopca, ta studentka, właśnie. Nie chciała, by jej syn dorastał w rodzinie robotniczej. Przyszli rodzice ubłagali ją jednak, obiecując, że mały Steve pójdzie na pewno na studia. Żeby opłacić studia synowi ojciec kupował na złomowisku auta, naprawiał je i później sprzedawał je…studentom.

Steve gdy miał 17 lat, po pół roku rzucił studia.

Zapisał się na kurs kaligrafii, sypiał kątem u znajomych, rozpoczął pracę jako technik w firmie – każdy z nas 30sto- kilku letnich, 40 – letnich tym bardziej pamięta ; ) – Atari, żeby zaoszczędzić na podróż do Indii.

Zostaje buddystą, przechodzi na wegetarianizm i – jak później sam stwierdził – doznaje olśnienia!

Zakłada w 1976r. wraz z kolegą firmę; uwielbia jabłka, stąd nazwa firmy: Apple. Produkują w garażu komputery.

Ciężko pracując następne 10 lat doprowadzili Apple do 2 miliardowej spółki, do 4 tys. pracowników. Steve skończył 30 lat i.. został zwolniony w wyniku przewrotu dokonanego przez prezesa, którego sam wcześniej zatrudnił.

Nie wiedział co dalej robić. Myślał, że zawiódł wszystkich. Ale… nie poddał się. Zdał sobie sprawę, że kocha to, co robi.

W następnych 5 – latach stworzył spółkę NeXT i kolejną Pixar, a potem zakochał się w niezwykłej kobiecie, która została Jego żoną.

Pixar stworzył m.in.: „Toy Story”, „Gdzie jest Nemo?” „Potwory i spółka” i jest teraz najlepszym studium animacji w świecie.

Gdy nasz bohater tworzył NeXT, Pixar Apple zszedł na margines branży technologicznej.

W 1996r. nastąpił Jego wielki powrót, na czele Apple stanął znowu On.

W 1998r. na rynku ukazał się iMac.

W 1999r. iBook.

W 2001r. iPod.

1 sierpnia 2004r. o godz.7.30. wykryto u Niego raka trzustki, który jest – tak mówią wszyscy specjaliści – szybkim i pewnym zabójcą. „Powiedzieli mi, że powinienem przeżyć nie więcej niż 3-6 miesięcy. Doktor poradził mi przyjść do domu i uporządkować moje sprawy, co w języku lekarskim oznacza przygotować się na śmierć.”

Przeszedł operacje. Wrócił . Przystąpił znowu do wytężonej pracy.

W 2007r. ukazał się iPhone. W 4 lata kupiło go..130 mln ludzi.

W 2009r. miał przeszczep wątroby.

W 2010r. ukazał się iPad.

Powiedział:

„Pamięć, że wkrótce umrę, była najważniejszym instrumentem ułatwiającym mi podejmowanie kluczowych życiowych wyborów. Bo niemal wszystko, czego chce od nas świat – nasza duma, nasze obawy przed zbłaźnieniem sie porażką – niknie w obliczu śmierci, a zostaje tylko to, co naprawdę ważne. Pamięć o tym, że zaraz umrzesz, to najlepszy sposób, na uniknięcie pułapki, która ci mówi, że masz coś do stracenia. Przed światem stoisz nagi, nie masz powodu, byś nie podążał za głosem serca.”

Swoim uczniom przekazywał, że…najważniejsze jest, aby kochać to, co się robi i nie tracić swojego ograniczonego czasu, żyjąc cudzym życiem. Życzył im, aby pozostali naiwni, ciekawi świata i głodni wiedzy.

„Dano Ci czas i nie zmarnuj go, żyjąc cudzym życiem. Nie daj się zwieść dogmatom, co polega na życiu wedle tego, co wymyślili inni. Niech w hałasie cudzych głosów nie zatonie twój własny głos. I co najważniejsze, miej odwagę, by iść za głosem serca i duszy. One jakoś wiedzą, kim naprawdę chcesz się stać. Reszta jest nieważna.”

Steve Jobs zmarł 5 października 2011r., miał 56 lat, zmienił całkowicie przemysł komputerowy, rynek mediów i zostawił po sobie drugą, co do wielkości firmę na świecie.

10 sierpnia 2011r. giełdowa wartość spółki wzrosła do 338 mld dol.

A gdyby tak.. Steve`a nie zaadoptowali Paul i Clara Jobs? Co wtedy? Kim by był?

Pomyślałeś kiedyś o tym?

Mechanik i księgowa. Tylko, spytasz? A może...aż?

On kupował auta na złomie, by… Jego syn był…Kimś.

A On miał Odwagę. Kochał to, co robił i wiedział naprawdę, co..co w życiu jest Ważne.

18.11.2011r. zmarł mój ojciec, nasz ojciec, też dużo pracował, by…nasza czwórka zdobyła wykształcenie. Też był z klasy robotniczej.

Dziękuje.

Za wszystko.

Mimo wszystko, też.

On wie o czym mówię, pisze.

Niech spoczywa w…

A gdyby tak...?

Andrzej Jankowski
Dyrektor CIS
25.11.2011r.

Jacek Kuroń. Nasz Patron.

Jacek Kuroń. Nasz Patron. Patron Centrum Integracji Społecznej w Bydgoszczy. Patron placówki, która…która z założenia, z Ustawy pomaga osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym.

Jacek Kuroń 3 marca 2011r. ukończyłby…77 lat, ale…17 czerwca też tego roku - niestety - obchodziliśmy…7 rocznicę Jego śmierci, 1 czerwca 2011r. CIS w Bydgoszczy też miał rocznicę, minęło 5 - lecie od rozpoczęcia I edycji Indywidualnego Programu Zatrudnienia Socjalnego, 1 czerwca 2011r. minęło 5 lat, od kiedy w Bydgoszczy…staramy się, każdego dnia – mając tak Wielkiego Patrona – podążać za Jego myślą, za Jego przesłaniem, staramy się wierzyć że…można, że…trzeba próbować, że…każdy, każdy Drugi Człowiek, który chce, chce zmienić swoje Życie, zasługuje na naszą Pomoc.

W marcu 2004r. Jacek Kuroń ukończył 70 lat i na urodziny Leszek Kołakowski pisał tak: ” Drogi Jacku, wszyscy, którzy Cię znają, zdumieni są, jak to się dzieje, że Ty, na którego wylało się tyle słów nienawiści [….] nigdy do nikogo słowem nienawiści się nie odezwałeś. Zdaje się, że wierzysz – tak jak kwakrzy – że z każdym Człowiekiem można się jakoś porozumieć”.

Jacek Kuroń nie był kwakrem. Jego ulubionym wierszem było Przesłanie pana Cogito Zbigniewa Herberta. Powtarzał nieraz:

Ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Tak więc, że…teraz to wydaje się nieprawdopodobne…to ilekroć słyszał Jacek Kuroń ten głos, wstawał i szedł bronić prześladowanych i bitych. Tak czynił przez całe swoje życie.

Jacek Kuroń zawsze myślał odważnie i naprzód, nigdy…ostrożnie i konserwatywnie, Mówił: to trzeba zrobić, to trzeba..poprawić, to trzeba zmienić i nie słuchał innych, nie słuchał…sceptyków, pesymistów. Zawsze też myślał, mówił…czynił, bez cienia nienawiści, zawsze wierzył – i uczmy się, ciągle uczmy się od Niego - w Drugiego Człowieka, wierzył, że jak da się Szansę, jak spróbuje się, jak tylko, ktoś uwierzy, że…(my staramy się…ciągle jeszcze wierzyć) to…uda się, na pewno musi się udać!

On, Jacek Kuroń, zawsze szukał Nadziei wbrew Nadziei; Nadziei za wszelką cenę.

Pomóż mi stworzyć miłość wiecznie żywą
Z mojej wytrwałej ze światem niezgody,

[….] fragment wiersza Czesława Miłosza – Grób matki

Był z…Wiarą, nie – do – wyobrażenia, nikt z nas, teraz nawet…nie sięga myślą tam, gdzie Jego czyn, wówczas. My zadowalamy się często niestety…niczym, On chciał…Wszystko. Był niezawodny. Ciepły, serdeczny – zawsze, gorący i radykalny – często, zimny i nieczuły – nigdy. Był Dobry, Lojalny i Odważny.

Miał niezwykle rzadki dar – mądrość serca, wiarę w drugiego człowieka.

Wiele w życiu wycierpiał, ale był człowiekiem szczęśliwym. Żył pełnią życia i zawsze w zgodzie z samym sobą. Żył w Prawdzie i w Godności. Nie było w nim śladu zakłamania. Miał poczucie humoru, zmysł autoironii i tę dziwną, niepojętą delikatność uczuć, która kontrastowała z Jego manierami słonia w składzie porcelany. Przez całe życie był tym samym: zawsze umiał przebaczyć i do wszystkich, którym „źle” wyciągał rękę.

Jacek Kuroń był duchowym dziedzicem Stefana Żeromskiego - marzył o Polsce szklanych domów , nie kochał „ludzkości”, kochał....poszczególnych ludzi, Każdego z osobna, każdego, kto…pogubił się, kto wymagał…Wsparcia, Pomocy. Kochał ludzi…prawdziwych, tych z krwi i kości, w ich autentycznym szukaniu i błądzeniu, w ich zmaganiu się z cierpieniem, z trudem istnienia, z bezrobociem, z trudną sytuacją materialną, w końcu i z chorobą i śmiercią.

Jacek Kuroń był Człowiekiem Walki, walki bez nienawiści. Był Człowiekiem Pojednania bez, bez zakłamania, bez oszukiwania, ściemniania. Był Człowiekiem Odwagi, ale odwagi bez fanatyzmu i Człowiekiem Twardych zasad, twardych reguł. Chcesz. Możesz. Spróbuj. Twoje Życie. Walcz. Nie poddawaj się. Tak…najłatwiej. Ja mogę. Ty możesz. To Twoje Życie. Pamiętaj. Spróbuj. Żyj…Życie to surfing. [Artur Rojek, Leszek Możdżer…..polecam]

Był Człowiekiem Kompromisu, który nie jest konformizmem. Był Człowiekiem Wspólnoty, która szanuje Indywidualność; Człowiekiem Ufności, która nie jest naiwnością. Wiedział, że…że żeby pomóc, druga strona musi chcieć…sobie pomóc.

Wierzył chyba w Boga, bo…jak mówił Józef Tischner, katolicki przywódca polskiej Solidarności: „Nie jest ważne, czy Jacek Kuroń wierzył w Pana Boga, ważne jest, że Pan Bóg wierzył w Jacka”.

Jak sięgam pamięcią (miałem wówczas niespełna 18 lat) po pierwszych, demokratycznych wyborach – 4 czerwca 1989r. Jacek Kuroń zostaje ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, który ma przed sobą dramatycznie trudne zadanie przeprowadzenia rewolucji, rewolucji zarówno demokratyczne, jak i rynkowej w kraju… zrujnowanym, objętym hiper, mega - inflacją.

Jacek Kuroń zostaje ministrem pracy i polityki społecznej i powie później:

„Zrobiło mi się czarno przed oczyma. Bo żeby w takich okolicznościach zostać ministrem pracy, płac i polityki społecznej (co w praktyce oznaczało ministerstwo bezrobocia, nędzy i braku polityki społecznej), trzeba było szaleńca lub wręcz samobójcy” został, został nim i jeszcze…miał odwagę opowiadać – w telewizyjnym okienku – o…Przemianach, o tym, że…Warto, że..Trzeba, że jeżeli nie to…

Jacka Kuronia już nie ma. I już Go nie będzie. Był…myślę…jednym z Najważniejszych i Najpiękniejszych Ludzi XX - wiecznej Polski. Jestem dumny, że to On jest patronem Centrum Integracji Społecznej w Bydgoszczy.

Jest…Znakiem Sprzeciwu, jest Człowiekiem, który… mimo wszystko… wierzył w Dobro, wierzył, że…można zmieniać, ulepszać, poprawiać.. Świat, Polskę, naszą Ojczyznę.

Myślę, że…każdy z nas na pewno może się Jackowi Kuroniowi pokłonić i pozazdrościć…Odwagi i Wrażliwości. Szacunek Jacek. Wielki Szacunek. Staramy się. Ciągle. Jeszcze. Wierz nam. Naprawdę wierz nam, każdego dnia. Nie zawsze wychodzi. Ale…sam wiesz, jakie To trudne.

W Sosnowcu (dzielnica: Kazimierz Górniczy) ostatnio – czytałem jakoś tak latem, w Gazecie Wyborczej – była trudność, by nazwać park imieniem Jacka Kuronia, bo…bo…co, co właśnie?

W końcu…nazwali, ale….Jacek Kuroń ma skwer, plac…park bez uroczystości, bez nadania…bez żadnego sprzeciwu, bez kłótni na…Smoleńskiej, Smoleńskiej 43, w Bydgoszczy. To tu…zawsze będziesz naszym Wzorem, Patronem Pomocy Osobom Zagrożonym Wykluczeniem Społecznym. Bądź. Czuwaj. I…interweniuj, gdy…zgubimy, kiedykolwiek zgubimy to, co… Najważniejsze.

Szacunek. Jacek Kuroń.

Andrzej Jankowski
Dyrektor CIS
17.10.2011r.

Bluza z kapturem

Jest taki wiersz. Wiersz Mariusza Grzebalskiego. Zaczyna się…Zaczyna się tak:

Słyszę o poetach z mojego rocznika,
którzy „płoną”.
W każdym razie tak się o nich pisze.

Ale kiedy czytam ich przegadane
wiersze,
nie widzę płomieni,
tylko przeglądające się w sobie,
nic nieznaczące słowa.

Wiersz wyobrażam sobie jak kiedyś,
jako coś użytecznego
i prostego zarazem.

Jest jak bluza z kapturem,
którą założyłem
przed wyjściem z domu.

Chroni od zimna,
ale nie ma w niej kieszeni,
które mógłbym wypchać byle czym.
Byle co zawsze jest pod ręka.

Nie piszę ostatnio dużo. Nie chcę, nie lubię „nic nieznaczących słów”. Szukam płomieni. Pasji. Wiary. Próby.

Centrum Integracji Społecznej wyobrażam sobie jako…
Coś użytecznego i prostego zarazem.

Centrum jak przymrozek to…bluza z kapturem.
Chroni od zimna,
Ale nie ma w niej kieszeni,
które można by wypchać byle czym.

Centrum jak gorąc, upał…nie do wytrzymania to…woda, zimna, zwykła, z kranu.

Zaspakaja pragnienie,
Ale nie ma w niej barwników, chemii, magii technologii, nowoczesności
energy drink, coca coli, bo one teraz są niby najlepsze ?

Moje Centrum to..ciągłe Poszukiwanie, ciągła Próba by…Lepiej, by…tworzyć też poprzez poszukiwania nowych zadań, zleceń…nowych miejsc Pracy. Dla…? Właśnie dla kogo? Dla Pana Jerzego. Na przykład. Michała. Karola. Może wcześniej nikt im szansy nie dał, ale ja…mam wewnętrzne poczucie, że warto, że jak nie CIS to…kto? Chciałbym żeby się udało. Chciałbym by Praca. Zlecenia. Kolejne remonty w placówkach oświaty i pomocy społecznej pozwoliły nam wytrwać w idei Ekonomii Społecznej, że wcale nie najważniejszy jest biznes, kasa, zysk, ale też, że warto wyciągnąć rękę do tych, którym najtrudniej?

Każdy ma swoją bluzę. Każdy ma swój napój.

Moja bluza, bluza z kapturem nie ma kieszeni. Chroni od zimna.
Moja woda jest…Zwykła. Zimna. Niechlorowana. Niefiltrowana.
Wierzę, że…cis.bud. zaistnieje, wierze że się uda!
Zaczynamy od Bałtyckiej, potem Czerkaska, potem…Hetmańska, Traugutta? Kromera? może...Łomżyńska?...Dunikowskiego?
Nie wiem co będzie za trzy miesiące, ale wiem że dopóty próbujesz…jesteś, masz szansę zwyciężyć.
Trzymajcie kciuki. Napiszę niedługo. Napisze jak..cis.bud, jak XX (uwierzycie?) edycja Programu Zatrudnienia Socjalnego.
I nie wypychajcie kieszeni byle czym. Byle co zawsze jest pod ręką.

Andrzej Jankowski
Dyrektor CIS
13.06.2011r.

JAK ZOSTAĆ KRÓLEM... SWOJEGO ŻYCIA?

Król (łac. Rex) według Słownik języka polskiego PWN to “monarcha sprawujący najwyższą władzę w królestwie; potentat finansowy w jakiejś dziedzinie gospodarki; figura w kartach; figura w szachach lub możemy tak powiedzieć o kimś lub o czymś najlepszym”. Okazuje się, że niezależnie od kontekstu mamy do czynienia z kimś albo czymś wybitnym, szlachetnym, w każdym razie wysoce wartościowym.

Niestety niełatwo zostać królem. Doskonale nam to pokazał film Toma Hoopera pod znamiennym tytułem “Jak zostać królem?”. Niesamowita historia króla Jerzego VI stała się inspiracją dla wielu Uczestników Centrum Integracji Społecznej biorących udział w cyklicznym konkursie “CIS artystycznie”. Poprzez swoje prace literackie Uczestnicy ukazują “Jak zostać królem... swojego życia”. Po przeczytaniu tych prac dowiemy się, że królować oznacza walkę z naszymi słabościami, stawianie czoła przeciwnościom losu, bycie konsekwentnym, odpowiedzialnym... Czy można zatem zostać królem swojego życia? Zapraszamy do lektury.

Oto nagrodzone i wyróżnione prace:

Jak zostać królem - Pan Jerzy Herba - Edycja XV

Jak zostać królem - Pan Michał Kwolek - Edycja XV

więcej »

Jabłka...

12 października. 12 października 2010r. Świt. Volkswagen bus, dostawczy. Rocznik 1991.Miejsc…pięć. Osób w busie… - strażacy, którzy wyrwali tylne drzwi czerwonego auta nie mogli w to uwierzyć - …osiemnaście; czternastu mężczyzn, cztery kobiety. Siedzieli na prowizorycznych deskach, skrzynkach, pieńkach Mieszkali w 4 – tysięcznej Drzewicy, albo w okolicznych wioskach. To pogranicze województw: łódzkiego i mazowieckiego, przy drodze 707, z Końskich do Grójca. Volkswagen Mirosława B. skręcił właśnie na prościutki odcinek w kierunku Rawy Mazowieckiej. Właśnie wyprzedzał cysternę, nagle z naprzeciwka z gęstej mgły – była 6.28. – wyłoniły się światła ciężarówki.

Ustalenie winnych tragicznego wypadku pod Nowym Miastem nad Pilicą trudności…pewnie nie nastręczy. Można…łatwo obarczać winą np. kierowcę. Jak…siedemnastu??? Choć miejsc tylko pięć? Po co tak…pędził, wyprzedzał też we mgle???

Można przypisać winę zbieraczom jabłek z Drzewicy – przecież nie wsiada się w osiemnastkę do busa. Gdzie…jakiś zdrowy rozsądek…uważność???

Można wreszcie ukarać sadowników spod Grójca. Czemu zatrudniali ludzi na czarno??? Gdyby może więcej…zarabiali, gdyby mogli zbieranie jabłek traktować jak…stałe zajęcie to…nie wsiedliby wszyscy do…?

Ja powiem inaczej…mnie chłodna, racjonalna analiza okoliczności tego wypadku nie wystarcza. Nie zwalnia ani mnie, ani nas, którym może w życiu się jakoś…powiodło z refleksji: dlaczego? Dlaczego ludzie z Drzewicy wsiedli…wszyscy razem kierowca plus 17 pasażerów – a miał być tego dnia jeszcze jeden, podobny, kurs – do tego busa i dlaczego…dlaczego płacąc 15zł. , 15zł. za każdy przejazd w dwie strony, tak bardzo się spieszyli mogąc zarobić…max. 10zł. netto na godzinę, dlaczego?

Znam, znamy takich ludzi…całkiem dobrze, jak…wspominam kolejne edycje byli wśród Nich właśnie tacy. Chcieli. Nie mogli się doczekać. Tylko…stwórz im szanse, daj warsztat, daj…podaruj miejsce, pracodawcę, gdzie…sprawdzą się, sprawdzą Ich jak...szanują Pracę, a Oni – bądź spokojny dyrektorze ; ) - …sam zobaczysz, damy rade! Ich trudna sytuacja nie polegała na tym że nie mają stałej pracy, choć rzeczywiście może przestali już wierzyć, że mogą ją mieć? Żyli z pracy dorywczej…zasiłków, niewielkich, bo przecież…karta aktywności zawodowej, bo…za mało „pieczątek”? Ich trudna sytuacja nie polegała też naa…że mają mało pieniędzy, bo faktycznie mieli ich mało! Tooo bardziej te…”pecefałki”, to że…kiedyś była robota, że…”brali”, a my „pracowali..m”, a teraz….? Dziwnie jakoś, gdzie idę to...”za stary jestem”, np. rozmowy, rozmowy kwalifikacyjne??? I co ja mam powiedzieć??? Taki stan….trochę niewiedzy, trochę…niemocy, też…beznadziei. Nie – Wiary, że…odnajdę się w…, że... jeszcze mogę, że ktoś naprawdę sprawdzi czy…chce pracować.

Znam, znamy takie osoby…jeszcze dobrze pamiętam….poszczególne twarze, nazwiska…Pani Lidia...Maria...Danuta…Krystyna, Pan Maciej...Jan...Edmund....Zbigniew….Oni zresztą o pomoc zbytnio nie wołali, raczej…wstydzili się, krępowali, choć…z wdzięcznością przyjmowali z ROPS…niewielki zasiłek, artykuły żywnościowe, węgiel. Chcieli. Bardzo. Potrafili. Potrafili chcieć i…chcieć też pracować.

Każdy z nich…wsiadłby, nie wahałby się i…wsiadłby, pojechał. Z uśmiechem. Z radością. Bo…80zł.! Bo jak…10godzin to…nawet stówa! Boże będę miała/ miał na zaległy czynsz, energie elektryczną…kupię synowi wymarzone adidasy, może komórkę, bo przecież tylko On nie ma jeszcze w całej klasie!

Wiem, wiem jeszcze niedawno On/ Ona umowę z Providentem podpisał/-a bez czytania, wiem, bo…jak? Jak inaczej w Opiece powiedzieli że…nie ma pieniędzy i coo i…z czego i….jak…!?

Powiem tak do tego busa wsiedli…wsiedli…nie chce popełnić błędu, nie chce się pomylić, źle wyrazić to, co chciałbym, więc.. może inaczej…czy Ty byś wsiadł? Czy Ty…dostawiłbyś drewnianą skrzynkę, by…płacąc z góry 15zł. móc zarobić…ciężką pracą….8 – 10 godzin zbierając jabłka…biegając po sadzie z drabiną i wiadrem…góra: na czysto może..: 70 – 80zł.? Byłbyś w stanie? Wsiadłbyś, wsiadłbyś robiąc…miejsce sąsiadce/ sąsiadowi? Odpowiedz. Sobie. Nie mnie.

Czytam w necie, że…Mirosław B. (kierowca busa) miał tego dnia zrobić dwa kursy, bo w sadzie ruszyła robota i każdy, każdy prosił: „Mirek weź mnie!” Gdyby nie zabrał, wzięliby go na języki, że na złość pozbawił kogoś 70zł.!

Mariola K., jedna z ofiar (w wypadku zginął też Jej 19 syn Kamil) miała rentę, rentę rodziną i z tej renty – co miesiąc – w formie kieszonkowego córce Ani dawała…5zł., syn Kamil dostawał 10, aaaa…tak się cieszył, że…siedem razy więcej zarobi za dniówkę w sadzie że…nie mógł doczekać się kiedy…kiedy zbiory ruszą! Zaczął w sobotę, 18 października, trzy dni przed...

Ktoś…ksiądz chyba…tamtejszej parafii...powiedział: „To nie byli ludzie, którzy wypełniają korytarze pomocy społecznej…wszyscy żyli poniżej średniego standardu, potrzebowali zarobić na dług w spółdzielni, na wesele dziecka, na remont starej chałupy. Mieli jasny cel. Chcieli po ludzku polepszyć swój los.”

A Ty…wsiadłbyś do busa? Pracowałbyś…8 – 10 godzin by…przywieźć żonie, dzieciom, rodzinie…kilkadziesiąt złotych? Pojechałbyś? Dostawiając…drewnianą skrzynkę dla…kolejnego?

Mam…kryzys, ostatnio….ciężko, ciężko mi ..jakoś. W CISie…ostatnio zdarzają się…sytuacje, których…których jeszcze niedawno bym nie wymyślił, nie wyobraził sobie nawet. Przykład? ….Pan X, lat 30 ..w sumie: pół roku stażu pracy, pracy tylko w ramach prac interwencyjnych w dodatku, podstawowe wykształcenie i…dwukrotnie – pracując jeden, dosłownie jeden dzień! – rezygnuje a priori z praktyki, z warsztatu, bo….bo…właśnie… cooo? Bo…cytuje teraz: ”nie daje rady!”

Pani…powiedzmy: Y, też tylko po szkole podstawowej, mająca…ile? Może…podobnie… gdzieś: 28 - 29 lat? Bez jakiegokolwiek stażu pracy, nic..zero. Rozpoczyna pracę w charakterze: pomocy kuchennej, ma…pracować, starać się…być, nie spóźniać się, zadzwonić kiedy…zwolnienie lekarskie i kiedy…urlop i po…2 miesiącach praktyki…rezygnuje, bo…..bo…? Nie wiem, nie wiem dlaczego, ta Pani też nie była w stanie mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiadomo.

Więc…może odpowiedź kto jest winny tej…bezsprzecznie wielkiej tragedii na drodze 707, 12 października 2010r. nie jest…nie jest naprawdę taka łatwa?

Wsiadłbyś? Wsiadłbyś do..czerwonego busa, rocznik 91? Ja…szczerze odpowiem: tak…wsiadłbym. Nie zawahałbym się, ani chwili. Zbierałbym. Zbierałbym jabłka cały dzień by...

A jabłka są…różne. Twarde. Miękkie. Dojrzałe, Niedojrzałe. Boskoopy. Glostery. Jonagoldy. Kruche. Takie że…sok spływa po brodzie. Renety. Championy. Papierówki. McIntosh. Antonówki. Łatwo…szybko spadające i…takie, które zachowują swój miąższ…smak na dłuuugo. Są…różne.

Ja lubię…Twarde. Zielone.

Andrzej Jankowski
Dyrektor CIS